poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Rozdział VII

Ignaczak powoli otwierała oczy. Wyprężyła się niczym kot i otworzyła lekko oczy. Od razu zauważyła, że nie jest w swoim pokoju. Dopiero po chwili spostrzegła, że obok niej leży Paul. Uśmiechnęła się. Był taki piękny, gdy spał. Postanowiła wykorzystać sytuację i pocałowała go. On niespodziewanie odwzajemnił pocałunek. Otworzył oczy i spojrzał na nią z lekkim uśmiechem nie przestając jej całować. Obrócił ją. Zaczął wodzić ustami po jej szyi, dekolcie, a ona nie miała nic przeciwko. Jego ręce pieścił jej skórę wywołując przyjemne dreszcze. Pocałował jej obojczyk i zatrzymał się na chwilę. Ich twarze dzieliły centymetry. Karina potrzebowała paru sekund, aby jej oddech wyrównał się. Spojrzała na niego pytająco.
- Karina, nie powinniśmy… - zaczął spokojnie i oddalił się od niej tak, że siedział jej na udach.
- Jak to ‘nie powinniśmy’? – zapytała podciągając się na łokciach. – Bo co? Boisz się mojego brata?
- Nie o to chodzi. Szanuję cię i to wszystko nie powinno tak wyglądać. – Odgarnął jej z twarzy niesforny kosmyk.
- A jak niby?
- Powinniśmy się poznać, chodzić na randki, a nie od razu zaczynać od seksu – wyjaśnił spokojnie i czekał na jej reakcję.
- Do jasnej cholery Paul! Jak ty chcesz… przecież to bez sensu! My razem mieszkamy.
- Ale to nie znaczy, że mamy ze sobą spać.
- Może od razu powiedz, że cię nie pociągam i skończmy z tymi podchodami. – Wygramoliła się spod ciężaru Lotmana.
- Co ty za głupoty wygadujesz? Jak ty możesz mnie nie pociągać?! Stoisz przede mną w tej seksownej bieliźnie, chodzisz w tych swoich obcisłych spodniach, bluzkach z dekoltami i jak ty masz mnie nie pociągać? Jesteś jedną z najseksowniejszych istot na Ziemi!
- To dlaczego nie chcesz się ze mną przespać? – zapytała drżącym głosem powstrzymując łzy.
- Bo cię szanuję i nie chcę żebyś podejmowała jakieś decyzję pochopnie – wyjaśnił i wstał z łóżka, aby ją przytulić. O dziwo nie sprzeciwiła mu się, ale mocno w niego wtuliła.
- Ja tak potrzebuję bliskości. Ja tak potrzebuję ciebie. – Zadarła głowę i popatrzyła mu w oczy.
*
- Karina? – zapytał Lotman i spojrzał na współlokatorkę, która sporządzała listę zakupów.
- Hym? – Popiła herbaty i zajrzała do lodówki z zamiarem sprawdzenia, czego w niej brakuję.
- Czemu właściwie Krzysiek tak bardzo nie chcę żebym był blisko ciebie? Przecież sam wpadł na to żebyś zamieszkała tutaj.
- To jest długa historia i nie na teraz. Porozmawiamy o tym kiedyś. – Uśmiechnęła się wróciła do przerwanego zajęcia.
- Obiecujesz?
- Obiecuję. – Musnęła go w usta i wyszła z kuchni.
*
Krzysztof chodził w tą i powrotem po mieszkaniu denerwując tym swoją żonę. Nie omieszkał również nakrzyczeć na Sebastiana. Iwona podeszła do męża i złapała go za dłonie.
- Krzysiek nie denerwuj się tak o nią. Jest dorosła i wie, co robi – próbowała uspokoić go i spojrzała na niego spokojnym wzrokiem.
- Wczoraj jak była tak pijana raczej nie wiedziała, co robi – odparł z zażenowaniem.
- Może ona nie, ale Paul wiedział. Zaopiekował się nią na pewno – zapewniła męża, ale to go raczej nie przekonało, bo spojrzał na nią z pogardą.
- Ja nie wiem, co on z nią zrobił – podniósł głos i wyrwał się z jej uścisku.
- A ja nie wiem, co się tobą dzieje! – również podniosła głos, czym zdziwiła Ignaczaka. – Paul to nie Łukasz i dobrze o tym wiesz! Zastanów się, co ty o nim mówisz! Zastanów się.
***                                            
Obudziły ją promienie słoneczne przedostające się przez niedokładnie zasunięte zasłony. Ziewnęła przeciągle i spojrzała na zegarek. Miała czterdzieści minut, aby się przygotować. Dziś urodziny miał Paul. On nic o nich jej nie powiedział, ale ona przecież się o nich bez problemu dowiedziała. Postanowiła, że ten dzień będzie jedną wielką niespodzianką dla Paula. Wstała z łóżka i poszła do łazienki umyć się. Ułożyła w ‘nieładzie’ włosy i założyła na siebie nowo zakupioną seksowną koszulkę nocną i zarzuciła na to krótki szlafroczek. Zeszła do kuchni i przygotowała jubilatowi jajecznicę na maśle i boczku. Uszykowała stół w kuchni i poszła obudzić Lotmana. Cicho weszła do jego sypialni i wdrapała się na jego łóżko. Uśmiechnęła się widząc jak spokojnie śpi. Usiadła na niego okrakiem i zaczęła powoli całować. On nieświadomie zaczął oddawać pocałunki, a po chwili obudził się uśmiechając się jeszcze szerzej niż brunetka. Położył swoje dłonie na jej biodrach i jeszcze raz ją namiętnie pocałował.
- Chciałbym takie poranki codziennie – wymruczał i znowu ją pocałował.
- Przykro mi, ale to nie możliwe – zrobiła dziubek i smutną minkę. On tylko się zaśmiał i przekręcił ją tak, że teraz on górował.
- Dlaczego? – zaczął całować jej szyję.
- Nie pamiętasz, co mówiłeś jakiś czas temu? Mówiłeś, że chcesz zaczekać, że nie chcesz żebym podejmowała jakieś decyzję pochopnie. Pamiętasz? – spojrzała na niego z wyrzutem, a on przestał wodzić rękoma po jej ciele, choć niezaprzeczalnie podobało jej się to.
- Przepraszam – spojrzał tymi swoimi brązowymi oczami w jej brązowe oczy. – Nie powinienem…
- Zamknij się Lotman. Naprawdę czasem zaczynasz przynudzać – uciszyła go namiętnym pocałunkiem dając mu pozwolenie na zdecydowanie więcej. Jego ręce powędrowały pod jej koszulkę nocną, pod którą nie miała kompletnie nic. Kiedy to poczuł spojrzał na nią, a ona tylko uśmiechnęła się zadziornie. Zaczął pieścić skórę jej ud i pleców wędrując ustami po całym ciele. Ona wywoływała w nim jeszcze większe podniecenie, co jakiś czas cicho pojękując. Bez problemu pozbył jej się odzienia i zaczął pieścić jej piersi i brzuch. Kiedy pocałował jej już mokre łono jęknęła. To co z nią wyczyniał przechodziło ludzkie pojęcie. Ona rozpalona do granic możliwości pozbyła się jego bokserek dając mu znak, aby wreszcie skończył grę wstępną i przeszedł do konkretów. Wszedł w nią delikatnie, aby po chwili przyśpieszyć swoje ruchy. Karina, co chwilę pojękiwała i zaciskała pięści na satynowej pościeli. Obydwoje osiągając w tej samej chwili szczyt wykrzyczeli swoje imiona. Oboje opadli ciężko na pościel.
Kiedy Ignaczak opanowała swój oddech przekręciła się na bok w połowie leżąc na swoim partnerze zaczęła się śmiać.
- Powiedz mi czemu my to do cholery jasnej odwlekaliśmy – pocałowała go namiętnie. – To był mój najlepszy seks ever. – On nic nie odpowiedział tylko uśmiechnął się zadziornie. – Co ty na powtórkę?
- Jak najbardziej – odpowiedział i po chwili znajdował się już nad nią