wtorek, 15 kwietnia 2014

Rozdział VI

Pożyczyła po długich naleganiach Paula auto, które jej proponował. Zdecydowała się na jego czerwoną Buick Riviere. Szczerze bała się, że może ją zepsuć czy coś w tym stylu, ale on zapewniał ją, że nawet jeśli to przecież tylko auto.
Stała przed drzwiami mieszkania Ignaczaków i biła się z myślami. Mogła się jeszcze wycofać, ale wtedy nie udowodniłaby sobie, że jest ponad wszystkimi, a zwłaszcza nad swoim bratem. Zapukała. Po cholerę ja to zrobiłam, zapytała się w myślach jednak nie zdążyła odpowiedzieć, bo drzwi otworzyły się a w nich stała Iwona.
- Cieszę się, że cię widzę – wyszeptała pani domy i przytuliła mocno swoją szwagierkę. – Naprawdę się cieszę. Wejdź – zaprosiła Karinę gestem.
- A gdzie Seba… - zapytała gdy skierowała się ku salonowi lecz nie dane niestety było jej dokończyć gdyż na jej drodze stał już siedmioletni Sebastian.
- Cześć ciociu! Stęskniłem się za tobą!
- Ja za tobą też – przytuliła go jeszcze mocniej.
- Seba daj już spokój ciotce. Idź przypilnuj siostrę – powiedział Krzysztof, a jego syna już nie było. – Doma ogląda wieczorynkę. Chodź do kuchni.
Karina wzięła parę wdechów i wydechów. Podążyła za swoim bratem i zastanawiała się, o co może ją pytać. Prawdopodobnie o kogoś.
- Co chcesz do picia? Wino, dżin, piwo… – zaczął wyliczać Ignaczak, ale jego siostra przerwała mu.
- Jestem autem. – Zdziwienia jakie malowało się na jego twarzy zaskoczyło ją. – To źle?
- Nie, nie… Nie wiedziałem, że masz auto.
- Bo nie mam. Pożyczyłam od Paula.
- Paul pożyczył ci auto? – zapytał unosząc brwi wysoko.
- Tak – wyjaśniła przedłużając samogłoskę.
- Dziwne. Jego auta są jego oczkiem w głowie. Nie pozwala nikomu nimi jeździć. A zwłaszcza Buckiem – wyjrzał przez okno widząc pod blokiem czerwony samochód.
- Nie wiem, do czego zmierzasz…
- Do tego, że jesteś z nim dość blisko i to nie jest chyba dobry pomysł.
- To znaczy?
- To znaczy, że nie powinniście…
- Proszę Krzychu nie mów mi, że nagle zaczęli interesować cię moi znajomi – prychnęła.
- Zauważ, że Paul to mój przyjaciel, a ty jesteś moją siostrą. Mam prawo wiedzieć, co między wami jest.
- Krzychu błagam cię. Między mną, a Paulem nic nie ma! – zaczęła denerwować się Karina.
- Nie chcę żeby skoczyło się to tak jak skończyło się z Łukaszem! – krzyknął, aż do kuchni zawitała pani Ignaczak.
- Krzysiek proszę nie zaczynaj tego tematu… - zaczęła cicho jego żona.
- Nie proszę bardzo. Niech upokarza swoją siostrę. Niech jej przypomina jak… - urwała. Nie potrafiła dokończyć.
- … jak facet cię wykorzystał – dokończył za nią i przytulił ją do siebie. - Tego się boję. Nie chcę żebyś znowu cierpiała.
***
Paul po raz enty przechadzał się po kuchni i zastanawiał się czy dobrym pomysłem byłoby zaproszenie Kariny na imprezę, która miała odbyć się dzisiejszego wieczora w Hawai. Niby do klubu mieli przyjść zawodnicy, ale przecież z osobami towarzyszącymi, więc, w czym problem? Usłyszał szczęk zamka.
- Hej Karina – przywitał się z uśmiechem na ustach. – Dziś jest impreza i pomyślałem, że wybrałabyś się ze mną. Będą chłopaki z dziewczynami, więc na pewno będzie super zabawa.
- W to nie wątpię, ale czy ja będę tam mile widziana… - próbowała się wymigać. Impreza wiązała się z alkoholem. Dużą ilością alkoholu, a ona niestety miała słabą głowę i robiła później różne dziwne rzeczy.
- Oczywiście, że tak! No nie daj się prosić. Rozerwiesz się. Chodzisz taka zestresowana. Martwi mnie to – spojrzał jej w oczy.
 - Tak to dobry pomysł – uśmiechnęła się. – Idę się przygotować – pomachała na odchodnym Lotmanowi i czmychnęła szybko do pokoju.
*
Stała przed szafą umalowana, uczesana, w bieliźnie oraz pończochach i zastanawiała się, w co ma ubrać. Podobno to problem każdej kobiety. Coś w tym jest, przyznała Ignaczakówna i zaczęła wyrzucać po kolei ciuchy z szafy. Spojrzała na zegarek. Została jej niecała godzina. Usłyszała pukanie.
-Tak? – zapytała przykładając do ciała sukienkę i przeglądając się sobie w lustrze.
- Radzisz sobie?
- Właśnie średnio. – Siłowała się z suwakiem na plecach od sukienki, którą miała zamiar założyć.
- Daj to – usłyszała szept Paula i jego ciepły oddech na swoim karku. Pociągnął za suwak. Delikatnie i spokojnie jechał nim w górę dotykając lekko palcami pleców Kariny wywołując u niej przyjemne dreszcze. – Proszę - szepnął i wyszedł.
- Dupek – stwierdziła i dotknęła miejsca wcześniej muskanego przez Amerykanina.  – Dupek, dupek, dupek!
*
Była w ramionach kolejnego mężczyzny. Tym razem ten był zdecydowanie bardziej nachalny niż poprzedni. Paul widząc jak nieznajomy zaczyna wodzić rękoma po intymnych częściach ciała Kariny wstał od stołu, przy którym siedział z Ignaczakami, Achremami oraz Kosokiem ze swoją przyjaciółką Mileną. Widział, że Krzysztof przygląda mu się.
- Karina chodźmy już – złapał ją w pasie. Ona nie protestowała, była zbyt pijana, ale za to jej partner miał jakiś problem, lecz gdy zobaczył wzrok Lotmana odpuścił sobie.
- Paul nie myślałeś kiedyś żeby się ze mną przespać…
- My będziemy się już zbierać – poinformował ‘swoich’ przy stoliku.
- Bo ja nad tym myślałam…
- A jak dojedziecie? Może was podwiozę? – zaproponował Ignaczak.
- Jesteś na serio seksowny – wymruczała i włożyła ręce pod koszulę swojego ‘rycerza’. On jest od razu stamtąd usunął.
- Piłeś - stwierdził Kosok spokojnie. – Zamówię taksówkę.
- Uważajcie na siebie – rzuciła pani Achrem, a cała reszta patrzyła jak Lotman w drodze do wyjścia próbuję utrzymać wyrywającą się Karinę.