Paul rozgrzewał się przed
treningiem. Wykonywał, któryś skłon z kolei gdy zauważył, że jakaś kobieta
wchodzi na halę. Była bardzo ładna, więc mógł od razu stwierdzić, że to
następna wielka fanka siatkarzy. Lotman jak większość zawodników Asseco był
bardzo cięty na tego typu fanki. Zaczął iść w jej kierunku. Przyjrzał jej się
uważnie. Miała na ramieniu torebkę z długim paskiem, obcisłe dżinsy o niskim
stanie, białą koszulę i prostokątne okulary w czerwonych oprawkach. Na ręce
widniał jakiś tatuaż, ale nie mógł go rozszyfrować.
- Przepraszam panią – zwrócił się
do niej uniemożliwiając jej dalsze przejście. – Trening jest zamknięty. Musi pani
wyjść – powiedział spokojnie, a kobieta zaczęła krzyczeć coś w niezrozumiałym
języku. Możliwe, że był to norweski.
- Karina? – usłyszał Lotman za
sobą. Okazało się, że to Krzysiek Ignaczak.
Kobieta odpowiedziała mu coś w tym
dziwnym języku. Igła zaczął z nią rozmawiać nie przejmując się obecnością przyjmującego.
W trakcie rozmowy libero użył imienia „Paul” i spojrzał na swojego współzawodnika.
Tajemnicza kobieta otaksowała jego sylwetkę i zaprzeczyła stanowczo kiwając
głową. Wcześniej wymieniony postanowił odezwać się.
- Przepraszam, ale Krzysztof czy
możesz mi wyjaśnić, o co chodzi, bo widzę, że twoja znajoma jest niezbyt zadowolona.
- Paul to jest Karina, moja
siostra. Karina to jest Paul, nasz zawodnik – Ignaczak od niechcenia
przedstawił ich sobie.
- Miło mi Paul – Podała mu rękę i
uśmiechnęła się szeroko.
- Mi również – Odwzajemnił uśmiech
i przyjrzał jej się uważnie.
- Mogłabyś zostać na treningu, a
później byśmy porozmawiali? – zwrócił się Igła do swojej siostry.
- Dobrze wiesz, że nie – odezwała się
teraz dość ostro. – Przyjechałam tu, żeby zapytać czy mnie przenocujesz na
jakiś czas.
- Kariś proszę cię… Wiesz, że mam
małe mieszkanie i dwójkę dzieci… - zaczął bardo niezręcznie brat.
- Świetnie, czyli mam.... – nie
dokończyła gdyż przerwał jej przyjmujący.
- Możesz zamieszkać u mnie –
odezwał się i spojrzał na nią. – Mam duży dom, więc nie ma problemu.
- Kari to świetny pomysł. Paul
mieszka niedaleko w dużym domu jak już wspomniał. – Od razu było widać, że
Krzysztof chciałby, aby jego siostra się zgodziła.
- Dobrze – zgodziła się niechętnie,
a Igła od razu ją przytulił. – Dziękuję – uśmiechnęła się nieśmiało i poprawiła
okulary, a Lotman stwierdził w myślach, że to bardzo słodkie. – Poczekam w
portierni. – Odwróciła się i ponętnym krokiem odeszła. Ten krok rzecz jasna był
dość wymuszony, więc potknęła się na swoje nieszczęście wywołując na twarzy
zawodnika uśmiech.
- Ty się
nie patrz tak na moją siostrę tylko trenuj. -
W tej chwili przemyślenia Lotmana przerwał Krzysiek dość poważnym tonem
i wrócił do reszty drużyny.
*
Po treningu
Paul pożegnał się z kolegami i wyszedł z hali. Karina stała przed wejściem z
dwiema wielkimi walizkami. Ocierała ręce o ręce, a w między czasie poprawiała
okulary. Był dość zimny wrześniowy wieczór. Spojrzał na nią. Kiedy zwróciła na
niego uwagę lekko się rozpromieniła. Zauważył, że płakała.
- Wszystko
dobrze? – zapytał z troską. Naprawdę chciał być dla niej miły.
-
Oczywiście, że tak – odparła ze zbyt dużym entuzjazmem, ale on już o nic nie
pytał.
- Chodźmy
już. Widzę, że ci zimno. Weź moja bluzę – uśmiechnął się do niej i zaczął
zdejmować wcześniej wymienioną część garderoby.
- Nie, nie
musisz. – Przerwała mu Ignaczak obciągając mu bluzę Resovii. – Naprawdę –
zapewniła go poprawiając mu ją. – Jedźmy już.
- Tak,
jedźmy – zgodził się ze swoją rozmówczynią i wziął obydwie walizki. Nie
sprzeciwiła mu się. Była jakaś zamyślona.
- Proszę –
odezwał się, gdy stanęli przed jego sporych rozmiarów autem otworzył jej drzwi.
- Dzięki –
odszepnęła i wsiadła.
W czasie
drogi nie odzywała się. Wyglądała na przygnębioną. Paul na początku chciał z
nią porozmawiać, ale stwierdził, że nie warto. Przecież miał ją tylko i
wyłącznie przenocować. Kiedy zatrzymali się przed jego posesją otrząsnęła się z
letargu.
- Mówiłeś,
że masz duży dom, a nie pałac – spojrzała się na niego z szeroko roztwartymi
oczyma.
Karina zachwycała
się dworkiem Lotmana. Przejechali jakieś dwadzieścia metrów, a później przez
małe rondu po środku z fontanną i byli pod drzwiami wejściowymi.
Karina
powoli wysiadła z auta i zaczęła rozglądać się dookoła. Wyobrażała sobie jak
pięknie musi tu być zimą. Piękniej niż w Norwegii, pomyślała i spostrzegła na
Paula, który otwierał już drzwi do budynku.
- Dziękuję
– odparła, gdy przepuścił ją w drzwiach i odebrało jej głos. Dworek z zewnątrz
wyglądał jak średniowieczny zabytek, a w środku jak nowoczesna willa.
Marmurowe posadzki świetnie współgrały z nowoczesnymi malowidłami na ścianach.
- Pokażę ci
twój pokój.
Nic nie
odpowiedziała tylko ruszyła za nim. Krok za krokiem coraz bardziej się
zachwycała. Kiedy dotarli przed jakieś drzwi zatrzymali się.
- Tu jest
twoja sypialnia. Kiedy zagospodarujesz się przyjdź do holu. Tamte drzwi – wskazał palcem drzwi
znajdujące się dwa metry dalej – są od mojej sypialni. Ja jakby, co będę w
kuchni. Mam nadzieję, że ci się spodoba i zaaklimatyzujesz się – zakończył i
udał się w kierunku schodów.
Ignaczak
otworzyła powoli drzwi. Jej oczom ukazał się pokój wysoki na trzy metry o
pięknej jasnej podłodze. Wielkie łoże z baldachimem świetnie wyglądało wraz z
wielkim puchowym dywanem i pozostałymi już nowoczesnymi meblami. Zauważyła
jakieś drzwi. Okazały się one drzwiami do łazienki. Na środku stała wanna ze
złotymi wykończeniami. Cała łazienka była urządzona raczej w stylu antycznym.
Karina wróciła do sypialni i od razu skierowała się na balkon. Ona określiłaby
to, jako taras gdyż jej pokój w Norwegii miał mniejszą powierzchnię. Po paru
minutach stania na dworze weszła do sypialni. Zaczęła się rozpakowywać.
Poukładała swoje ciuchy w równe kupki w komodzie, a niektóre powiesiła na
wieszakach. Skończyła swoją pracę kładąc wspólne zdjęcie z Krzyśkiem na jednej
z szafek nocnych. Rzuciła się na łóżko i odetchnęła. Mogłaby powiedzieć, że
była szczęśliwa. Nie chodziło tylko o to, że miała okazję mieszkać w luksusie, ale czuła się bezpieczna i miała nadzieję na
lepsze jutro. Nie minęło dziesięć minut, a Karina już spała.
*
Paul powoli
zabierał się do robienia kolacji, ale postanowił zapytać się, co zjadłaby
Karina. Może jest wegetarianką, albo weganką? A może w ogóle nie jada kolacji?
Zapukał do drzwi jej sypialni, ale nie otworzyła. Nacisnął na klamkę i lekko
pchnął drzwi.
- Karina –
zawołał i dopiero po chwili zauważył, że kobieta leży na łóżku w ciuchach.
Podszedł do
niej i spojrzał na nią uśmiechając się. Zdjął jej buty oraz okulary, które
położył na szafce nocnej. Zauważył zdjęcie przedstawiające ją i Krzyśka.
Ponownie się uśmiechnął i przypomniał sobie, że powinien zadzwonić do swojej
rodziny. Przykrył ją kocem leżącym na kanapie i poszedł wykonać telefon.